Szara strefa gus 2014

Ministerstwo finansów trzyma się najróżniejszych form, aby ograniczyć szarą powierzchnię i wyegzekwować należne opłaty. Jedną spośród nich była kampania społeczna, promująca wśród konsumentów żądanie wydania paragonu po zakupie towaru lub usługi. Trudno powiedzieć, na ile ta walka była pomocna: Polacy cały czas traktują fiskus dużo jak swojego przeciwnika niż sprzymierzeńca, więc gotowi są raczej machnąć na brak paragonu ręką niż zażądać wydania go. Nie tworzymy nawyku zbierania wszystkich dokumentów, żeby móc do nich w dowolnym momencie wrócić, który potrafimy obserwować chociażby wśród Skandynawów.

Paragon fiskalny ma dla nas kolejny, niepotrzebny papierek, jaki będzie zaśmiecał nam kieszenie. Po co zresztą przechowywać paragony, gdy są wydawane na takim dokumencie oraz takim tuszem, że po dwóch tygodniach nie widać, co pierwotnie istniałoby na nich powiedziane? Można być wątpliwości co do skuteczności tego rodzaju akcji, ministerstwo wpadło zawsze na pomysł, który obecnie w głowę Polaków wstrzelił się znakomicie, czyli loterię paragonową. Po zrobieniu zakupów za minimum 10 zł i uzyskaniu paragonu z drukarki novitus hd e,  każdy mógł zapisać się na karcie internetowej oraz uzyskać wkład w losowaniu samochodu. Zwycięzcę loterii oczywiście odwiedziła telewizja publiczna. Uważam że takie zadania stanowią o znacznie dobrze sensu, niż powtarzanie do znudzenia "weź paragon fiskalny, nie pozwól okradać państwa". Polacy nie lubią jeśli się ich uczy - to prawdopodobnie jedna spośród najbardziej łatwych jakości naszego stylu. Nie najlepiej wpływa również na nas metoda kija - przekonały się o tym władze komunistyczne, jeżeli w obliczu represji opozycja nie chociaż nie rozproszyła się, ale skonsolidowała i doprowadziła do ostatniego zwycięstwa. O wiele daleko od kija robi się działać marchewka, jak np. nadzieja na wygranie samochodu. Sam doświadczyłeś to na samodzielnej skórze, gdy robiąc zakupy w sklepie otrzymałem kartę zezwalającą na korzystanie punktów za wszelki zakupiony produkt. Artykuły ważna było po zamienić na nagrody rzeczowe. Starałem się więc robić zakupy w współczesnym dziś sklepie, mimo, że by do niego trafić musiałem przejść pieszo około trzech kilometrów. Zrezygnowałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że aby osiągnąć cenną nagrodę, musiałbym robić zakupy w ostatnim znaczeniu przez długie lata. Oczywiście naprawdę gra na Polaków obietnica nagrody.